wtorek, 19 sierpnia 2014

Drogi czytelniku #34 czyli powrót z wakacji.

No hej, hej ! Na wstępie chciałam wam oznajmić, iż wróciłam już z wakacji i do końca sierpnia raczej już nigdzie się nie ruszam, więc posty może będą pojawiać się częściej.
 Tak więc może zacznę wam trochę pisać o wakacjach, czyli gdzie byłam, co robiłam, od kiedy, do kiedy. :). Zaczynając od początku moich licznych wyjazdów staje przede mną data : 14.07.2014 - tego dnia pojechałam już po południu do taty a dzień później pojechaliśmy nad morze - do Chłapowa ( obok Władysławowa ). Spędziliśmy tam cztery dni, pogoda ogólnie nam dopisała. Już pierwszego dnia naszego pobytu nad morzem odwiedziliśmy Tarzan park ( park linowy ). Dwa dni później poszliśmy tam ponownie. Zaliczyłam dwa tory - poziom 4-ty i 5-ty ( na najwyższy i tym samym najtrudniejszy mój tata się nie zgodził, żeby mnie puścić :( ). Będąc we Władysławowie nie można pominąć wizyty w lunaparku, który nam przyniósł wiele emocji. Władysławowo słynie również z alei gwiazd sportu, którą oczywiście też się przeszliśmy. Ogólnie rzecz biorąc jeśli jest się nad morzem czy jeziorem nie można odpuścić sobie wypadu nad plażę, chyba że jest zła pogoda, na całe szczęście nasza taka nie była. Nad morzem nie byliśmy sami więc nie było nudno.
 Kiedy wróciłam byłam do 26.07 jeszcze u taty i mimo wielkiej nudy nie przyszło mi do głowy, żeby coś dla was napisać za co naprawdę mocno was przepraszam. Na 26.07 wróciłam do domu i już nie pojechałam do taty a wróciłam ze względu na urodzinki Stasia. W między czasie byłam jeszcze nad jeziorkiem.
 01.sierpnia zaczęła się Piesza Pielgrzymka Ewangelizacyjna Działdowo- Jasna Góra. Pielgrzymka zaczęła się 1-ego mimo to, iż już 31-ego szliśmy z Iłowa, nie ważne!. I mimo to, iż miałam coś napisać na blogu jeszcze w czasie pielgrzymki, to przykro mi ale nie miałam dostępu do internetu, niestety. Odnosząc się do pielgrzymki a może bardziej do tego co się działo podczas niej z moim ciałem, konkretnie z nogami. O ile z samymi stopami sprawa była całkiem niezła tak kostki i kolana odczuły trud pielgrzymowania. Kostki wysiadły na początku pielgrzymki a kolana zaczęły boleć już pod koniec rekolekcji w drodze. Mówiąc o kolanach myślę o miejscu pod zgięciem ;) . Będąc przy Częstochowie muszę wspomnieć o tym, że w tym roku ponownie zostałam w Częstochowie i spałam pod namiotem na polu namiotowym przy Jasnej Górze. Dzięki temu miałam cały dzień na napawanie się pobytem w Częstochowie , aż żal było opuszczać to miejsce. A jeszcze gorsze było żegnanie się z tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi , nie tylko tymi , których już znałam z tamtego roku ale i tymi , których poznałam na tej pielgrzymce.
Po powrocie z pielgrzymki miałam czas na przepakowanie się na następny wyjazd tym razem typowo wypoczynkowy bo na cztery dni nad jezioro do Rynku.
Ze względu na to ,że w czasie weekendu taty byłam w Rynku teraz jestem u taty. I jest to mój ostatni odpoczynek podczas tych wakacji , przynajmniej tak mi się wydaje.
No i tak wyglądały moje wakacje, które już niestety się kończą. I teraz można tylko zazdrościć studentom :-) .
Do tej notki nie będę już wstawiała zdjęć, a znajdą się one w następnym i będą to zdjęcia z całych wakacji :-).
Dlatego teraz się z wami juz mogę pożegnać . Tak więc sajonara :* ♥.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz